Rodzinnie przez Kraków

Z Michaliną poznałam się klika lat temu na uczelni. Okazało się, że pojedziemy razem do Portugalii korzystając z dobrodziejstwa programu Erasmus. Miśka była na tyle szalona, że bez zastanowienia zgodziła się na wspólną podróż samochodem przez całą europę. Te kilka dni spędzonych w blaszanym pudełku podczas niemiłosiernych upałów były - a jak! - fantastyczne. Do dziś wspominamy cenne rady Pani Magdy z nielegalnie ściągniętej nawigacji, która próbowała bezpiecznie dowieźć nas do celu sobie tylko znanymi drogami.

Michalina zawsze zadziwiała mnie swoim poczuciem humoru i hartem ducha, i mimo, że po powrocie nie miałyśmy już wielu okazji do spotkań, to z pomocą przyszedł Kajetan. Na razie jest w brzuszku, ale za miesiąc będzie już członkiem tej wspaniałej rodziny. Obecnie rodzina to : Michalina, Szymon, Igor, Olaf i Negra.

Spotkaliśmy się w Lasku Tynieckim pod Krakowem, bo jest wyjątkowy… Jadąc drogą asfaltową w otoczeniu domów jednorodzinnych i psów chodzących poboczami nie spodziewamy się widoku magicznego lasu, który prześwietlają tylko pojedyncze promienie słońca. Efekt zapiera dech w piersiach.

Szymon, bardzo chciał mieć kilka zdjęć na słynnej ulicy Kanoniczej pod Wawelem. Twierdził, że mu się podoba, w sumie nic dziwnego. Komu nie podoba się najstarsza ulica w Krakowie? Jadąc do centrum miasta mijaliśmy rozległe łąki, z zeszłorocznymi trawami. W blasku zachodzącego słońca wygladały tak pięknie, że musieliśmy się zatrzymać i wejść w zarośla na kilka ujęć.

Po paru sekundach skutecznie wygoniły nas kleszcze i tym sposobem na sam koniec sesji znaleźliśmy się w centrum Krakowa.